WieloPielo- jak to się zaczęło?

0
WieloPielo- jak to się zaczęło?

Nie najłatwiej wychodzi mi w życiu podążanie za ogółem. Raczej kiepsko. 

Kiedy w 2015 roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży, od razu wiedziałam, że nie chcę używać jednorazowych pieluch. Nie chciałam tak jak wszyscy. Chciałam inaczej. Nie myślałam za wiele o korzyściach, choć coś mi tam w głowie świtało, ale słabiuteńko. 

"-Mamo, ja to na pewno będę używała tetry. - oświadczyłam pewnego dnia

-Aj, ty będziesz używała tetry... Córko, w pampersie to masz wygodę, a jak założysz tetrę to ci dziecko raz dwa wszystko przesika. - skwitowała mnie mama

-Ale jak to wszystko?- dociekałam- To ubranie też przesika?

-No przecież. I ubranie i wszystko dookoła. I przecież to trzeba prać codziennie i wygotować, i prasować. 

-A to nie ma czegoś, żeby mi to dziecko nie przesikało? To jak się te tetrę zakładało?- pytałam zdziwiona do granic 

- No córko, jak się tetrę zakładało... No składało się dwie pieluszki i się zakładało. Były takie ceratki, ale to dla starszych dzieci się zakładało dopiero. Daj pieluchę to ci pokażę. - mama wzięła dwie osiemdziesięciotcentymetrowe, kwadratowe pieluchy, które czekały na narodziny maluszka i złożyła je w sposób nie do powtórzenia, tworząc ogromny pakiet."

Tak wyglądała moja pierwsza rozmowa z rodzicielką na temat pieluszek wielorazowych. Zachęcająco? Jak diabli. Ale, że jestem człowiek, który jak coś sobie umyśli, to nie odpuści, zaopatrzyłam się w więcej pieluch i czekałam na noworodzia. 

 

Po porodzie ciężko było się zmobilizować. Może ze trzy razy udało mi się założyć tetrę "ładnie", maminym sposobem. Zawsze wszystko mi się rozpadało. Przecieki, a raczej potopy, z racji braku izolacji, były średnio co dwanaście minut i doprowadzały mnie do ogromnej niechęci do wielorazowych rozwiązań. Problemy z ogarnięciem się ze wszystkim przy pierwszym dziecku, sprawiły, że temat odszedł w niepamięć. Ale powrócił.

 

Kiedy moje dziecko jest odrobinę starsze, ma około 2-3 miesiące, temat wielo wraca. Na FB widzę u znajomej piękną pieluszkę. 

 

"-CO TO JEST?!- myślę. Może nawet mówię. - To jest coś takiego, że ta pieluszka jednak nie przecieka?!- szybko googluję i... -Drogie są te pieluchy wielorazowe...- rozprawiam oglądając sklepy- Dwadzieścia osiem złotych za jedną pieluszkę... CO?! 80 ZŁ ZA PIELUCHĘ?! NO CHYBA ICH... KTO TO KUPI?! Ja tam sobie kupię te za dwadzieścia parę, nie muszę mieć takich drogich, po co mi, to tylko pielucha. Ojej, ale te jeże są piękne... Nie no, ale nie dam tyle kasy za pieluchę. O nie. "

 

Tym sposobem kupuję swoją pierwszą polską chinkę. Producent zapewnia, że będzie idealna dla dziecka od 3.5 do 16 kg. Wówczas nie przychodzi mi głowy, że to niemożliwe. Kupuję. 4 sztuki kieszonek z wkładami z mikrofibry. Chiński, duży rozmiar OS od Bobolidera. Do tej pory pamiętam te wzory. 

Kiedy pieluszki przywozi kurier, piorę i biorę się za prasowanie, a jakże inaczej.

Prasuję dokładnie kieszonkę, oczywiście ten najładniejszy wzór, uszkadzam PUL, o czym oczywiście nie wiem. Druga suszy się na kaloryferze. Gorącym jak lawa. Ale ostro się suszy. I niszczy. O czym nie wiem. Ktoś puka, więc wyłączam prasowanie i ratuję sobie dwie pozostałe pieluchy. 

Córka jest drobna. Mamy ogromne przecieki. Wyprasowana i wysuszona na kaloryferze pieluszka przecieka cała, reszta przy pachwinkach, na brzuchu i na plecach- czyli właściwie wszędzie, gdzie się tylko da. Wkłady z mikrofibry ledwo dają radę na kilkanaście minut. Lepsze okazują się wkłady z domieszką bambusa, ale pod warunkiem, że wkładam dwa. Są trzywarstwowe i szerokie. Totalnie beznadziejne. Jedyny plus to, że po praniu szybko schną. 

Aha, pranie. Mam mało pieluch i też nie przechodzi mi nawet przez myśl, żeby prać pieluchy w jakiś inny sposób, niż wszystko. Ubranka dziecka piorę osobno od ubrań dorosłych (naprawdę nie pytajcie mnie czemu... nie wiem) a razem z nimi zużyte pieluszki. Wypłukuję dokładnie kupkę, choć malutka je tylko mleko. 

Nie umiem. Nie rozumiem. Nie mam wsparcia. Nie mam pomocy. No i jestem dziwna, bo chcę używać wielo, ale nikt o tym nie słyszał. 

Do prania zawsze dolewam płyn do płukania. I skoro miało być tak ekologicznie to piorę w orzechach. I dzięki temu witam problem za problemem... Odparzona pupa od złogów, zapach wykręcający na nosa, na tyle, że nie da się wejść do łazienki. Pieluchy jeszcze bardziej zaczynają przeciekać. Wpadam na pomysł, żeby dołożyć tetrę do wkładu. Pupa jest monstrualnych rozmiarów, ale wytrzymuje dużo dłużej. Zrażona do samej tetry za okresu noworodkowego, nie wpadam na pomysł, żeby wkłady z mikrofibry zastąpić klasyczną tetrówką. Moja mini wyglądała wówczas, jak rodowita Brazylijka! 

 

Robię stripp, choć nie bardzo wiem jak. Trochę pomaga, ale nie za wiele. Gdzieś wyjeżdżamy, zostawiam wywieszone pieluchy na balkonie, a potem zastaję je porozrzucane przez wiatr, po całym ogrodzie i... zapleśniałe... O rany! Serio, mam dość. 

Ale kupuję wełnę. Robię kurację i jest trochę lepiej. Mała już prawie nie używa pieluch bo od 9 miesiąca stosujemy NHN (naturalną higienę niemowląt) i wysadzamy się z dobrym rezultatem. Szczególnie fajnie, że po spaniu i drzemce, zawsze nam się udaje! Jestem trochę pocieszona. 

I potem mama filcuje mi otulacz. 

I puszczają w nim gumki. 

I chińskie formowanki kompletnie nie dają rady w nocy, więc przebieram nie tylko dziecko, ale i pościel w łóżeczku. Dwa razy w ciągu nocy. 

I jestem w zaawansowanej ciąży. 

I nie śpię przez pół nocy bo przebieram dziecko. 

I mój mąż nie śpi przez pół nocy bo po przebierce nosi małą. 

...

I moje dziecko rezygnuje z pieluch. 

O matko, na szczęście! 

***

Za wiele nie trwa moja przerwa z pieluchami bo najstarsza odpieluchowuje w wieku piętnastu miesięcy, a młodsza rodzi się za trzy miesiące, od tego momentu. 

I zaopatruję się w wełniaki z recyklingu, takie bardziej S niż NB. Niestety są za duże, ale miałam założenie, że pierwsze dwa tygodnie będziemy lecieć na jednorazówkach bio. Potem dopiero dowiaduję się, że to bio to taki pic na wodę, ale używamy pieluch marki Naty i one są całkiem niezłe, jakby bezzapachowe w stosunku do innych, jednak niestety szybko wycofują je z drogeryjnej oferty i pozostają mi tylko rossmannowskie Bambiboo, które już niestety brzydko pachną. Przyz trzymiesięcznym dziecku lecimy już tylko na wielo. I wszystkie podróże, małe i duże też są na wielo. Z powodzeniem na wyjazdach używamy pieluch tetrowych i wełny. Szczególnie fajnie sprawdza się to, kiedy dziecko może chodzić w samej pieluszce, bo niemalże po chwili wkład jest suchy i dziecko nie ma uczucia mokro, co jest ważne, kiedy tego nie znosi, a ty nie możesz go aktualnie przebierać zbyt często, bo jesteś w podróży. 

Z powodzeniem pieluchujemy w wielo zarówno w dzień, jak i w nocy. Z pomocą przychodzi Marysia Fritzsche i inne dziewczyny z grupy Pieluchy wielorazowe bez tajemnic.

Druga córka mało siusia i jest nam naprawdę przyjemnie i łatwo używać pieluszek, dzięki wiedzy i doświadczeniu. 

Kiedy druga córka ma pół roku kocham wielo na tyle, że otwieram z nimi sklep. Jestem zmęczona, zestresowana, choć nie pieluchowaniem, a doradzaniem, obawą, że coś komuś źle podpowiem i nie będzie zadowolony z wieluszek.

Na noce używamy świetnych, jak dla nas, już niedostępnych, wkładów lnianych od Katala. Lecimy w większości na naszych nieszczęsnych chinkach bo żal wydawać pieniądze i nie postępować w myśl filozofii less...

Półtoraroczna Jana odpieluchowuje się w dzień i jeszcze przez niecałe pół roku używa awaryjnej pieluchy na noc. W grudniu porzuca pieluchę ostatecznie.

***

W styczniu tego roku rodzi się moja trzecia córka. Od pierwszej doby na wielo. Jestem dumna, pewna siebie i już nie martwię się, że ktoś posądzi mnie o zły dobór pieluchy. Różni są ludzie, różne lubią rzeczy i nie każdy prowadzi taki sam tryb życia, dlatego u każdego sprawdza się co innego. Sama kupuję dużo pieluch z myślą o otworzeniu pieluchoteki. I rozpoczyna się pandemia Koronawirusa. I jest ten Tydzień Pieluchy Wielorazowej...

I jest dzisiaj, kiedy publikuję dla Was tę historię... 

A kiedy będzie pieluchoteka? Kiedy wreszcie wszystko wróci do normy... 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony

Anna Cieśla Bliskie, 27-200 Starachowice, ul. Iłżecka 55, woj. świtokrzystkie, NIP: 6642140326 tel: 508060032 mail: kontakt@bliskiesklep.pl

Sklep internetowy Shoper.pl